Obóz, podobozy i biogramy jeńców Stalagu I A Stablack

OBÓZ  STALAG   I A

Stalag – to niemiecki skrót od Sta(mm)lag(er) – oznaczającego obóz jeniecki dla szeregowych i podoficerów. Stalagi od 1939 roku nosiły numerację związaną z okręgiem (czyli dla Prus Wschodnich I) oraz kolejną literę alfabetu (np. Stabławki – I A, Olsztynek – I B).

Stalag I-A niem. Klein Dexen w Prusach Wschodnich koło Królewca („Stablack”), obecnie Dołgorukowo

Stablack…. drugi co do wielkości (po Orzyszu) poligon w Prusach. Jego teren jest dziś przedzielony granicą. Wieksza część jest po rosyjskiej stronie, zaś zbudowane w latach 1934-35 miasto „ogrodowe” (Gartenstadt czyli coś jak Borne-Sulinowo) Stablack zamyka poligon od północy. Od południa skraj wyznaczają mniej więcej wsie Sigajny, Orsy, Pareżki. Cała polska część to prawie wyłącznie lasy. Stablack był podzielony na 2 obozy północny (Lager Nord) z głównymi koszarami, które zresztą istnieją po dziś dzień pod nazwą Dołgorukowo oraz południowy (Lager Süd). Ten ostatni jest w całości po polskiej stronie i istnieje prawie w komplecie jako zakład karny Kamińsk. To duże i znane w Polsce więzienie jest chyba największym pracodawcą w okolicy…. Na zachód od Stablacka, w lesie, była wielka składnica amunicji (Muna=Munitionsanstalt) z oddzielnym dworcem. Miejscowa linia kolejowa Iława Pruska (Bagrationowsk) – Zinten(Korniewo) oficjalnie nigdy nie została ukończona. Ruch osobowy prowadzono miedzy Iławą Prusk. a Rositten (Bogatowo) a dalszy odcinek był w nieustającej i niby nigdy nieukończonej budowie. Tak przy okazji – dopisek Iławeckie w nazwie Górowa pochodzi od właśnie od pobliskiej Iławy (albo Iławki) Pruskiej czyli rosyjskiego Bagrationowska… Na Zachodzie Stablack kojarzy się prawie wyłącznie z wielkim obozem jenieckim, w którym trzymano m.in. Anglików, Francuzów i Włochów (po ich kapitatulacji)… 

W obozie w Stablack (chyba teraz po tamtej stronie granicy) sformowano 24. DPanc. ,  w tym samym obozie formowała się i szkoliła późniejsza Spanische-Freiwillegen Kompanie der SS 101/102, czyli ochotnicza jednostka hiszpańska Waffen-SS powstała po rozwiązaniu z końcem 1943 pełnowartościowych oficjalnych jednostek hiszpańskich walczących u boku Niemców. 
Stronki:
http://www.libreopinion.com/members/ch1492/english/blue/spain_ss.html
http://www.geocities.com/divazul/waffenss.html 

W kalininigradzkim muzeum kolejowym znajduje się semafor (z postrzelonymi jak sito ramionami) pochodzący ze stacji Stablack (Dołgorukowo) koło Pruskiej Iławy (Bagrationowsk). W okolicy (raptem 6 km od granicy) był i jest olbrzymi poligon z koszarami, chyba nawet większy niż ten w Orzyszu.


PODOBOZY STALAGU I A

Nazwa: ZK Kamińsk
Kod pocztowy: 11-227
Miejscowość: Podczas II wojny światowej w Ornecie funkcjonował obóz karny dla robotników przymusowych różnych narodowości oraz podobóz Stalagu IA dla jeńców polskich i radzieckich. ul. XXX-lecia PRL 1
tel./fax.: (0-89) 7617400/7617444
e-mail:
zk_kaminsk@sw.gov.pl
Kierownictwo Jednostki:
p.o. Dyrektora Zakładu Karnego w Kamińsku mjr mgr Andrzej Doszyń
Z-ca Dyrektora kpt mgr Andrzej Kinal
p.o. Z-cy Dyrektora por. mgr Zdzisław Szewczyk
Historia…
Zakład Karny w Kamińsku powstał na terenie byłych Prus Wschodnich w dawnych koszarach niemieckich.
W czasie II wojny światowej w miejscu tym został utworzony pierwszy w Prusach Wschodnich obóz jeniecki tzw. Stalag IA Stablack. Przebywało tu łącznie 100 tys. jeńców wojennych z różnych krajów.
Sam zakład powstał po wojnie. Departament Więziennictwa w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego w roku 1950 adoptował obiekty wojskowe na potrzeby więziennictwa. Dwa lata później przybyli tu pierwsi więźniowie.

 

Obóz jeniecki w Koczarkach
W Koczarkach znajdował się podobóz Stalagu I-A w Stabławkach. W czasie funkcjonowania obozu zmarło tu trzynastu polskich robotników przymusowych. W czasie II wojny światowej w Koczarkach przetrzymywani byli jeńcy i robotnicy przymusowi zatrudnieni przy kopaniu okopów przeciwpancernych. Szerokość takiego okopu wynosiła 5 m. Poniżej wyciąg ze wspomnień jednego z robotników przymusowych z publikacji. ,,Ze znakiem ,,P” relacje i wspomnienia z robót przymusowych w Prusach Wschodnich w latach II wojny światowej.” Olsztyn 1985 r. We wspomnieniach Kazimierza Miączyńskiego czytamy, że pochodził z gospodarstwa rolnego k/Ciechanowa, wysiedlony wraz z całą rodziną pracował później k/ Pasłęka. W 1944 r. na terenie Prus rozpoczęto akcję budowy okopów. Kazimierz Miączyński trafił do Koczarek. Dalej fragmenty wspomnień: „Umieszczono nas w oborze, Ja spałem w stodole. Było nas tam ze 3 000 ludzi, potworzono grupy po 50 osób i jeszcze podgrupy po 10 osób.” Do pracy przy okopach wychodzili o 500 rano, a kończyli o 1800. Dzienne wyżywienie stanowiła zupa z brukwi na obiad i kolację, l chleb na cztery osoby oraz 0,5 kg kostka margaryny na 12 osób. ,,Przy tym majątku było takie bajoro, nie chciałbym takiego widoku nigdy widzieć ani życzyć najgorszemu wrogowi. Zezwolono nam się umyć. Tak ludzie byli zawszeni, że te wszy zjadały człowieka.
Chodziliśmy w jednym ubraniu i w tym spaliśmy, nikt się mył, bo nie było możliwości. Jak nas puszczono do sadzawki, to pływał później kożuch brudu i wszy.”
Po obiektach związanych z obsługą osób zatrudnionych w pracy niewolniczej w Koczarkach był jeszcze w latach 6O-tych barak z czerwonej cegły. W trakcie II wojny służył jako stołówka, jadalnia i magazyn. W czasach gdy funkcjonowały Zespoły PGR (nie było jeszcze kombajnów zbożowych) liczyła się każda para rąk do pracy, organizowano w tym baraku dzieciniec – półkolonie na okres żniw.

Arklity (deutsch Arklitten) ist ein Dorf in Polen. Der Ort liegt nördlich vom Arklitter See (Arklickie Jezioro) und vier Kilometer südlich der Grenze zur Oblast Kaliningrad in der Gemeinde Barciany.
Geschichte
Anfang des 16. Jahrhundert war das Gut, auf dem heute der Ort Arklity liegt, im Besitz der Familie von Schlieben. 1784 wurde für Albrecht von und zu Eglofstein ein Schloss im spätbarocken Stil an der Stelle des heutigen Arklity errichtet. 1785 gab es hier drei Wohnhäuser. 1964 wurde das Schloss renoviert. 1970 lebten 207 Menschen in dem Dorf. 1973 wurde der Ort Teil des Ortes Mołtajny in der Gemeinde Skandawa, ab 1977 in der Gemeinde Barciany. Während des Zweiten Weltkrieges befanden sich am Arklitter See die Baracken eines podobóz des Stalag I A.

Boguchwały
Nazwa: Boguchwały – wieś
Województwo: warmińsko-mazurskie – dawne: olsztyńskie
Powiat: ostródzki
Gmina: Miłakowo
Ludność: 930
Kod: 14-305 Boguchwały
Historia:
• 1320 – założenie wsi
• 1939-1945 – we wsi mieścił się podobóz stalagu I-A Stabławki dla jeńców radzieckich i francuskich

Podczas II wojny światowej w Ornecie funkcjonował obóz karny dla robotników przymusowych różnych narodowości oraz podobóz Stalagu IA dla jeńców polskich i radzieckich.
Maxl był ulubieńcem dzieci zawsze wesoły lubi
ł dzieci i dzieci lubiły jego. Z zawodu był szewcem nim trafił do niewoli. Pojęcie jeniec nie był właściwe. Według pozorów prawa międzynarodowego, władze podobozu Stalag IA w Ornecie, wymuszały na jeńcach podpisania odpowiednich deklaracji, na mocy, której przestawali być jeńcami, chronionymi prawem międzynarodowym, a stawali się pracownikami przymusowymi. Dotyczyło to wszystkich jeńców pracujących Miłkowie.

Ornecki stalag

– Jak pan trafił na Warmię do Miłkowa? – Zapytał Wincenty.
– W wrześniu, trzydziestego dziewiątego, trafiłem do niewoli niemieckiej, przywieziono nas do miejscowości Stablack. Odległej stąd około pięćdziesięciu kilometrów.
– Tu będzie Wasze miejsce jak sobie wybudujecie – powiedział komendant obozu ppłk Karl Schutz.
– Znajdowaliśmy się na niemieckim poligonie otoczonym drutem kolczastym z wieżami wartowniczymi. Zamieszkaliśmy w postawionych przez siebie namiotach. Polscy jeńcy stalagu, do połowy roku 1940, wybudowali baraki obozu głównego.
– Po latach będzie można powiedzieć, że to Polacy a nie Niemcy wybudowali największy w Europie obóz jeniecki – kpił komendant obozu.
– Wraz z zwycięstwami hitlerowców, tworzyły się podobozy w pobliskich miastach. Ja trafiłem, do takiego w Ornecie. Pracowaliśmy w pobliskiej fabryce amunicji.
Sylwek przypomniał sobie wyprawę do lochów i kościotrupy żołnierzy.
– Czy w orneckim obozie byli lotnicy amerykańscy? – Zapytał.
– Tak. Skąd wiesz? – Nie czekając na odpowiedz ciągnął dalej – głownie byli tam Rosjanie, Polacy, Belgowie i Francuzi. Trafiłem do pracy u bauera, tu w tym gospodarstwie. Mieszkałem w pokoju na stryszku. – Teraz wiecie, dlaczego jest tam krata w oknie i zamykane na klucz wejście z kuchni.
– Razem z gospodarzem woziłem do obozu w Ornecie ziemniaki i warzywa. Pamiętam w grudniu, czterdziestego czwartego roku. Dziwne zdarzenie opowiedziane przez jednego z jeńców, gdy rozładowywaliśmy ziemniaki.
Wracając o zmroku z pracy odział jeńców, składający się z Belgów, Francuzów i dwóch lotników Amerykańskich, został zatrzymany przez niemieckiego pułkownika. Na zaśnieżonej śliskiej drodze stała kolumna ciężarówek jedna z nich, przechylona w rowie, próbowała się z niego wydostać. Pułkownik polecił jeńcom wyładować z blokującej drogę ciężarówki skrzynie z amunicją. Pracujących zdziwiło to, że skrzynie nie mają takiego ciężaru i takich wymiarów jak te w fabryce amunicji. Co dziwniejsze kierunek, w którym podążał konwój był z Pasłęka do Ornety. Amunicja zazwyczaj jechała w kierunku odwrotnym.
– Jakie napisy był na takich skrzyniach? – Zapytał Sylwek
– „Uwaga”, „Amunicja” i jeszcze inne wyrazy i cyfry.
– Jak to było po niemiecku?
– Sylwek nie przerywaj panu – strofował chłopaka ojciec.
– Zaspokoję twoją ciekawość „Achtung”, „Munition”.
Sylwkowi serce zabiło mocniej. Chyba podobne napisy były na skrzyniach w lochach. Nic jednak nie powiedział. Kto by mu uwierzył.
– Wyładowano ciężarówkę. Wyciągnięto z rowu. Załadowano ponownie. Oficer zebrał niemieckich żołnierzy kierowców i zaczął ich wyzywać, ku uciesze jeńców. Następnie poprawną angielszczyzną zwrócił się do jeńców.
– Opowiadał dalej gość.
– Kto potrafi prowadzić te samochody, zastąpi tych osłów i dojedzie do miasta, otrzyma butelkę wina i karton papierosów. – Podszedł do kabiny pierwszej ciężarówki, wyjął butelkę francuskiego wina i karton papierów i uniósł do góry. Następnie powtórzył to samo poprawną francuszczyzną. Dziwna to była propozycja, lecz spragnieni tych artykułów jeńcy zaufali. Zgłosiło się dwóch lotników amerykańskich, czterech Anglików i czterech Belgów. Na rozkaz pułkownika, niemieccy kierowcy wsiedli do ostatnie ciężarówki z eskortą i odjechali w stronę Pasłęka. Ochotników było więcej niż ciężarówek do niektórych przydzielił po dwóch. Wraz z niemieckim pułkownikiem pozostało w konwoju, jeszcze dwóch Niemców w tej samej randze. Uzbrojeni w pistolety maszynowe zajęli miejsca w pierwszej, środkowej i ostatniej. Konwój ruszył w stronę miasta. Kolumna pozostałych jeńców ruszyła do obozu.
Nad ranem zawyły syreny obozowe. Zebrano wszystkich na placu apelowym ogłoszono ucieczkę tych dziesięciu jeńców, którzy pojechali wczoraj ciężarówkami. Lecz strażnicy i komendant nie przejawiali zbytniej gorliwości w ściganiu.
-Widocznie wiedzą, że front jest niedaleko – stwierdzili jeńcy.
– Chyba wiem, dokąd uciekli ci żołnierze – powiedział cicho do siebie Sylwek, gdy gość skończył opowiadać.
– Co mówisz synu? – Zapytał ojciec.
– Nic. Nic. 
edward.bernatowicz , PRZESTRZELONY KRZYŻ

BIOGRAMY JEŃCÓW STALAGU I A

Lance Cielesny Ivor H. S. Lipscombe
Jednostka : 2. Batalion Dorsetshire Pułk.
Posłużony : Francja (schwytany )
Armia nr : 5724762
Jeniec wojenny nr  : 20890
Obozy : Stalag IA, XXB.
Nasz następny ruch zdarzył się siedem dni później kiedy byliśmy zapakowani do zamkniętych platform bydła i wysłani do Polski koleją. Każda platforma miała dwa mające żaluzje otwory powietrza. Kilku z chłopców dostało biegunkę, smród był straszny. Spędziliśmy dwa dni w tych platformach i wtedy sprawdziliśmy  Stalag I A  – opuszczone polskie koszary na krańcach. Będąc niezdolny by robić jakąkolwiek pracę fizyczną wtedy, Niemiec dał mnie w opiece nad wydawaniem ‘Obiadowych Biletów’. Koszary były przydzielone do sekcji z najwyższą zaszeregowania osobą jak ‘Sekcji Lider’. Musiałem wydać im bilety obiadu – jeden na osobę w ich sekcji – w siedmiu różnych kolorach. Każda sekcja miała inny kolor codziennie. Bilety były wymieniane na codzienną rację wodnistej zupy, ogólnie brukiew i ziemniaki. Wszystko poszło dobrze aż Niemcy zrozumieli, że oni karmili około dwudziestu ekstra jeńców wojennych, którzy nie istnieją. Wydawałem bilety dla chorych i ciężko rannych, którzy byli w różnych miejscach. Zostałem wylany z pracy i byłem wysłany do stalagu 20B, obozu kary blisko niemiecko-rosyjskiej granicy.

Stanisław Jędrzejczak (1907-1975), działacz robotniczy w Łodzi, podczas kampanii wrześniowej 1939 wzięty do niewoli i umieszczony w Stalagu I-A k. Królewca.

Wojciech WINIARSKI prof. dr hab. inż., p.porucznik, absolwent Korpusu Kadetów Nr 2 w Rawiczu. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem AK, Medalem Edukacji Narodowej i innymi odznaczeniami.
Jako strzelec z cenzusem kursu podchorążych piechoty przy 77. p.p. w Lidzie brał udział w walkach z armią sowiecką w Grodnie i w Puszczy Augustowskiej w 1939 roku. Internowany na Litwie, potem jeniec wojenny w obozie Stalag I A, przekazany w drodze wymiany Niemcom. W 1942 roku zbiegł, wstąpił do Armii Krajowej. Początkowo jako instruktor, potem d-ca plutonu, placówka Nr 5, inspektorat Częstochowa. Udział w bitwie z SS w Złotym Potoku i w likwidacji oddziału żandarmerii. Po wojnie jako student Politechniki Gdańskiej był członkiem Straży Akademickiej, potem pracownikiem Zakładu Energetycznego. W 1950 roku asystent prof. Szpora, w 1952 roku usunięty z Politechniki jako były żołnierz AK, pracował w Instytucie Elektrotechniki w Gdańsku. Udział w budowie pierwszej w kraju, z inicjatywy prof S. Szpora, zwarciowni prądu przemiennego na Politechnice Gdańskiej, budowniczy również pierwszej w kraju zwarciowni prądu stałego w IEI, oddział Gdańsk. W 1958 roku powrót na Politechnikę, realizacja i badania okrętowego układu energetycznego średnich napięć 3 kV i 6 kV o wyposażeniu krajowym
, zainstalowanego na statku PMH. Jest autorem kilkudziesięciu publikacji, współautorem podręcznika akademickiego „Technika wysokich napięć” (3 wydania), wypromował 2 doktorów i kilkudziesięciu magistrów inżynierów i inżynierów. Jako prodziekan wprowadził na Wydziale Elektrycznym wykład dotyczący ochrony środowiska.

Władysław Baran (ur. 12 czerwca 1906 w Bronowicach, powiat Kielce – zm. 30 sierpnia 1976), żołnierz zawodowy, uczestnik obrony Westerplatte.
Syn Józefa i Anastazji z domu Wróbel; miał dwanaścioro rodzeństwa. Przed powołaniem do wojska uczęszczał do Szkoły Wydziałowej w Krakowie. 17 października 1927 wcielony do czynnej służby w 2. Pułku Piechoty Legionów w Pińczowie, 2. kompania ckm. 1 maja 1928 ukończył szkołę podoficerską w stopniu kaprala. Po roku awansował na plutonowego i pozostał w służbie wojskowej jako podoficer zawodowy. W 1930 został przeniesiony do Sandomierza, skąd w marcu 1939 przybył na Westerplatte w stopniu plutonowego zawodowego. Służbę w Wojskowej Składnicy Tranzytowej pełnił od 31 marca 1939. W czasie obrony był dowódcą karabinów maszynowych placówki „Prom”. Po zbombardowaniu wartowni nr 5 bronił placówek „Tor kolejowy”, „Fort”, a następnie wartowni nr 3.
Przebywał w niewoli niemieckiej: w Stalagu I A – (nr jeńca 1510). Po udanej ucieczce z niewoli w 1942 powrócił do domu. Wstąpił do oddziałów partyzanckich AK, przyjmując pseudonim „Uparty”. W listopadzie 1944 aresztowany i wywieziony do łagrów na terenie ZSRR: Borowicze (nr jeńca 270), Świerdtowsk (nr jeńca 531), Szybałtowo (nr 284). Powrócił w listopadzie 1947. Chciał za wszelką cenę uzyskać niezależność i dlatego zaczął się uczyć. Studiował zaocznie w Szkole Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie. Po ukończeniu studiów w 1952 rozpoczął pracę w Polskich Zakładach Zbożowych w Dwikozach, a następnie do emerytury w Spółdzielni Inwalidów w Sandomierzu. Jako księgowy był przysięgłym biegłym sądowym w dziedzinie księgowości. Był inwalidą wojennym.
Związek małżeński zawarł z Leokadią 18 września 1932. Wychowali dwoje dzieci: córka Barbara (ur. 1933), ukończyła Politechnikę Łódzką, obecnie emerytka; syn Jerzy Wojciech (ur. 1937), ukończył Politechnikę Krakowską (zmarł w 1983). Wnuki: Dorota, Jarosław, Rafał, Joanna, Piotr, Jacek. Prawnuków dziesięcioro.
Zmarł 30 sierpnia 1976.
Odznaczenia: Medal Zwycięstwa i Wolności 1945 (1947), Krzyż Partyzancki (1959), Krzyż Walecznych (1960), Srebrny Krzyż Orderu Virtuti Militari (1966); odznaki: „Za zasługi dla Miasta Gdańska” (1961), „Za zasługi dla Kielecczyzny” (1967).
http://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adys%C5%82aw_Baran”

Rodzinna opowieść – Anna Kołakowska
Rodzinną opowieść, którą przekazywać będziemy z pokolenia na pokolenie opowiedział kiedyś mój dziadek – Stanisław. Pochodził z licznej rodziny, tak, jak to dawniej bywało, w każdym domu duża gromadka: dzieci, rodzice i dziadkowie. Życie toczyło się własnymi ścieżkami, było bardzo biedne, ale nie brakowało w nim miłości, szacunku dla najbliższych. Na każdą kromkę chleba wszyscy ciężko pracowali. Ubrania nosiło rodzeństwo, jedno po drugim, czasami jedna para drewnianych butów była dla dwojga. Wszystkie ubiory, okrycia wykonywane były ręcznie, na drutach: skarpety, swetry i na krosnach tkane z lnu tkaniny. Zboże na mąkę mielono w żarnach, potem po dodaniu odpowiedniego zakwasu, wyrabiano ciasto i pieczono w piecu kilka bochenków chleba. Wielkim świętem w rodzinie było ubijanie wieprza- to wielka uczta. Ziemniaki były pokraszone chrupiącymi skwarkami, a dobry kędziuk z solonego mięsa suszył się na zapiecku, wędzona kiełbasa i szynka pachniały z daleka. Prawdziwe święto w rodzinnym gronie.
Dnia 1 września o świcie ogłoszono wybuch II wojny światowej. Był to zły czas dla naszego kraju. Życie musiało toczyć się dalej. Niemcy zajmowali poszczególne wioski, mordowali mieszkańców, palili zagrody i wywozili do niewoli. W tym czasie zginęły setki niewinnych ludzi. Dziadek Stanisław urodzony w 1911 roku doświadczył tych okropnych dni. Przebywał w niemieckiej niewoli 68 miesięcy w Obozie Jeńców Wojennych Stalag I A, numer jeniecki 9511. Pracował niewolniczo na roli w miejscowości Grevenbrok. Żyć było ciężko, a umrzeć jeszcze gorzej. Wycieńczeni pracą, niedożywieni, zjadali nawet obierki z ziemniaków, które Niemcy wyrzucali na śmietnisko. Bardzo przykro było wszystkim domownikom, modlili się o przeżycie i szczęśliwy powrót syna. Nawet udało się wysłać z Polski kilka listów. Kiedy wojna dobiegała końca, w maju 1945 roku wyzwolonych było dużo ziem polskich. Dziadek Stanisław przebywał jeszcze w niewoli. Nadszedł szczęśliwy termin powrotu- 31 października 1945 roku. Dziadek wrócił do swojej rodzinnej wioski.
Nasze pokolenie zna poszczególne fakty z książek, filmów i opowieści rodzinnych. Dzięki bohaterskim postawom tamtych ludzi możemy cieszyć się wolnością i pokojem.

Witold Henryk Majlert (ur. w 1913 r.), absolwent SGGW i doktor nauk rolniczych. W roku 1939 rozpoczęły się działania wojenne – wtedy ze Skierniewic przywędrowałem do Marcelina i stamtąd w dniu 15 września 1939 r. zostałem wzięty do niewoli niemieckiej i wywieziony – najpierw do Stalagu IA w Prusach Wschodnich, a potem na roboty rolne w okolicy miasta Gołdap. Zwolniony na początku 1941 roku wróciłem do Marcelina i tam gospodarowałem razem z Ojcem.

Kucemba Roman urodził się 19 listopada 1915 r. w Komorowie w domu Jana i Marianny z Kowalików. W latach 1938-1939 odbył czynną służbę wojskową w 4 pułku piechoty Legionów w Kielcach, skąd na Westerplatte przybył 31 marca 1939 r. w stopniu legionisty jak celowniczy karabinowy. W czasie obrony był w obsadzie wartowni nr 1. Okres niewoli przeżył w obozie jenieckim w Stalagu IA. Po wkroczeniu armii amerykańskiej był w obozie emigracyjnym, skąd przedostał się do Kanady. Ożenił się z Ukrainką  poznaną wcześniej w Niemczech. W 1967 r. pracował w Hamilton w firmie stelco. Zmarł w 1985 r. Miał dwoje dzieci; córkę i syna.

Wojtowicz Jan urodził się 11 lutego 1915 r. w Karsach Małych w rodzinie chłopskiej Jana i Marianny. Miał trzy siostry. Ukończył pięć oddziałów szkoły powszechnej. Przed wojskiem pracował w cegielni. Do służby w wojsku powołany został w marcu 1938 r. Po wcieleniu do 4 Pułku Piechoty w Kielcach, trafił do 3 kompanii ckm., której dowódcą był por. Leon Pająk. Na Westerplatte przybył 31 marca 1939 r. w stopniu legionisty. 21 sierpnia 1939 r. awansował do stopnia starszego legionisty. Uczestniczył w obronie placówki „Łazienki” jako celowniczy km. Zimą 1940 r. wraz z F.Łajkiem i R.Kucembą podjęli niefortunna próbę ucieczki z obozu jenieckiego w Stalagu IA. Zostali złapani odesłani w głąb Rzeszy, do Nadreni w okolice Hanoweru. Pan Wojtowicz trafił do obozu koncentracyjnego Bergen-Belsen, w którym przebywał do końca wojny. Po wkroczeniu angielskiej dywizji pancernej opuścił obóz. Zatrudnił się w kompanii wartowniczej, którą wkrótce przeorganizowano w oddziały cywilne. W 1947 r. za zaoszczędzone pieniądze kupił największy jaki tylko mógł dostac motocykl i powrócił na nim do kraju. W Stargardzie Szczecińskim rozpoczął prace przy wyładunku węgla na kolei. Ukończył Rzemieślniczą Szkołę kolejową i zdobył zawód ślusarza. Najpierw był ślusarzem, potem starszym rzemieślnikiem, wreszcie mistrzem. Przez 22 lata kierował brygada pracy socjalistycznej, chodź był bezpartyjny. W 1974 r. odszedł na emeryturę a w1990 r. otrzymał rentę inwalidy wojennego i stopień ppor. W stanie spoczynku. Zmarł 1 grudnia 1991 r., pochowany został na Cmentarzu Komunalnym w Stargardzie szczecińskim.

Ziomek Jan, 1898-1978 
Urodzony 8 stycznia 189
8 r. we Lwowie. Syn Michała i Marii z domu Wnuk. Skończył szkołę powszechną. Jako młodzieniec brał udział w obronie Lwowa (Orlęta). Zdobył zawód kierowcy-mechanika i pracował jako szofer u hrabiego. Brał udział w I wojnie światowej, a odchodząc do cywila miał stopień podoficera rezerwy. Ożenił się z Anną Froń, mieszkanką Domoradza, która pracowała jako służąca we Lwowie. Małżeństwo było bezdzietne.
19 czerwca 1939 r. został przyjęty do pracy na Westerplatte w charakterze szofera. W czasie obrony walczył w wartowni nr 6. Po kapitulacji został wywieziony do Stalagu I A (nr jeńca 2477). Po zwolnieniu ze szpitala obozowego w lipcu 1942 r. powrócił do Domaradza. Zajmował się tam remontem motocykli, samochodów, naprawą akumulatorów i montażem radia. W 1942 r. nawiązał łączność z oddziałami partyzanckimi AK z którymi zaczął współdziałać. Złożył przysięgę i na terenie obwodu Armii Krajowej Brzozów jako radiomechanik oddawał usługi techniczne w ruchu konspiracyjnym. Po wojnie z powodu złego stanu zdrowia dorabiał do skromnej renty naprawą i regeneracją sprzętu elektrotechnicznego.
W 1959 r. owdowiał. Ożenił się powtórnie w 1969 r. i opuścił Domaradz, udając się na Rzeszowszczyznę do wsi Konieczkowa w gminie Niebylec.
Zmarł 10 października 1978 r. Spoczywa na cmentarzu parafialnym w Niebylcu.
Odznaczenia: Medal Zwycięstwa i Wolności (1945), Medal „Zasłużonym na Polu Chwały” (1960), Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (1974).
http://westerplatte.pl/biogramy/139.html

Kapral Mieczysław Cholewa 28-10-1915 – 07-06-1975
Urodzony 28 października 1915 r. w Lublinie, syn Jana i Anieli z domu Sorok. Pochodził z rodziny wielodzietnej: miał siostrę i ośmiu braci. Ukończył pięć oddziałów szkoły powszechnej w Różance, powiat Szczuczyn w Nowogródzkiem. W latach 1935-1937 uczył się malarstwa pokojowego. Przed powołaniem do wojska pracował dorywczo na roli oraz przy budowie dróg.
W latach 1937-1938 odbywał czynną służbę wojskową w 77. Pułku Piechoty w Lidzie. Po okresie rekruckim skierowany do Szkoły Podoficerskiej Broni Przeciwpancernej w Mołodecznie. 18 maja 1939 r. w stopniu kaprala przeniesiony na Westerplatte. W czasie obrony jako działonowy działka przeciwpancernego walczył w rejonie torów kolejowych. Kontuzjowany od wybuchu bomby. Po kapitulacji wywieziony do Stalagu I A (nr jeńca 1530). Pracował do 1940 r. w majątku mjr Kocha w Luisnwerk koło Gerdauen. W wyniku nieudanej ucieczki został osadzony na dwa miesiące w kompanii karniaków. Następnie przewieziony pod granicę holenderską do Bochold, a stamtąd do Stalagu IV J  koło Krefeldu i skierowany do robót rolnych. W lutym 1941 r. wywieziony do Esse do 26. Bau und Arbeit Batalion, zajmującego się budową schronów i tuneli przeciwlotniczych.
14 maja 1945 r. po wyzwoleniu przez Amerykanów w miejscowości Neheim nad rzeką Ruhr służył w amerykańskiej kompanii wartowniczej byłych jeńców wojennych przy wojskach alianckich pod opieką Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. W 1945 r. w mieście Bielefeid (Niemcy) poznał przyszłą żonę Różę Szuda, z którą w październiku 1946 r. powrócił do Polski. Po zawarciu związku małżeńskiego zamieszkali w rodzinnym mieście żony w Rudzie Śląskiej. 14 listopada 1946 r. podjął pracę w Kopalni Węgla Kamiennego „Bielszowice”, gdzie pracował do 1973 r., tj. do czasu przejścia na emeryturę. Zmarł 7 czerwca 1975 r.
Wdowa mieszka na stałe w Bielefeldzie. Córki: Krystyna z zawodu jest handlowcem, Halina ukończyła psychologię na Uniwersytecie Śląskim. Obie zawarty związki małżeńskie, z których na świat przyszło troje wnucząt (Anita, Tomasz, Agnieszka); prawnuczka Róża.
Odznaczenia: Medal Zwycięstwa i Wolności 1945 (1951), Brązowy Krzyż Zasługi (1952), Srebrny Krzyż Zasługi (1955), Brązowy Medal „Zasłużonym na Polu Chwały” (1960), Odznaka Grunwaldzka (1960), Odznaka Przodownika Pracy (1961), Złoty Krzyż Zasługi (1963), Order Sztandaru Pracy, II klasy (1968), pośmiertnie -Srebrny Krzyż Orderu VM (1990).

Ze swoich „zasług” w obronie Westerplatte mjr. Sucharski zdawał sobie doskonale sprawę. Potwierdza to przypadkiem podsłuchana rozmowa (w obozie Klein Dexen) pomiędzy kpt. Dąbrowskim i mjr. Sucharskim, w której Sucharski tłumaczy się z prawa do noszenia szabli, wręczonej przez Niemców, bo: – Przecież Kuba, ta szabla tobie się należy, ale pozwól mi ją nosić, a ja po wojnie sprawę załatwię (…).


Reklamy

4 myśli na temat “Obóz, podobozy i biogramy jeńców Stalagu I A Stablack

  1. Piszę książkę o majorze Mieczysławie Słabym. Znalazłem tu klika interesujących informacji o Stalagu IA. W ksiązce zamieszczę listy majora ze stalagu i kilka zdjęc, dotychczas nigdzie nie publikowanych.Byłbym wdzięczny za każdy skrawek informacji o pobycie mjra Słabego w Stablacku.pozdrawiam,Krzysztof Zajączkowskirawkaz@wp.pl

    Polubienie

  2. Mój nieżyjący niestety już ojciec (Marian Kowalski z Łodzi – nr 18528) przebywał w Stalagu 1a od 20 września 1939 roku. Mam obszerne 40. stronicowe wspomnienia ojca z niewoli niemieckiej (łącznie 5 lat i 7 miesięcy), które po przepisaniu opublikuję w internecie. Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Panie Jerzy, czy Pan już to opublikował? Mój pradziadek trafił do niewoli tego samego dnia (spod Modlina). Wojnę owszem przeżył, żyje Jego córka (moja Babcia) ale wszystko jest owiane tajemnicą. Może choć ze wspomnień Pańskiego Taty dowiem się cokolwiek…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s